Wyznanie motylka

Początki

Miałam może z 8 lat, pamietam jak mówiła „Boże, jak ja wyglądam „, „Znowu przytyłam”. (…) Pamiętam jej ciągłe diety, jej odmawianie sobie jedzenia. Miałam tylko kilka lat… Moja mama nigdy nie lubiła swojego ciała, zawsze uważała, że jest za gruba, a nie była. Gdy ktoś mnie pytał jak to się zaczęło, długo nie wiedziałam jak odpowiedzieć, ale w końcu wiem, to się zaczęło już jak miałam kilka lat, słuchanie narzekań mamy, życie tym, że jedzenie to grzech, że nie należy jeść po 18:00, to ciągłe słuchanie narzekania na swój wygląd. To zbudowało we mnie pewną nienawiść, niechęć do własnego ciała. Zaczęłam się uczyć tego, że szczupła, zadbana kobieta jest za gruba, że życie polega na tym, że goni się za nieosiągalnym, bo ona nieważne jakby wygladała zawsze czuła się za gruba. Ta mała dziewczynka nauczyła się w końcu, że żeby być szczęśliwa musi być chuda. Ale jak wygląda osoba chuda? Skoro kobieta 30 paro letnia ważąca 60 kg była za gruba?

Jak to było dalej?

No i stało się, doszłam do tego pięknego wieku – 12/13 lat, zaczęłam obcować z internetem. Natrafiłam w końcu na witrynę Tumblr. Pięknie tam było, silna społeczność. Wszyscy młodzi, nieszczęśliwi, zepsuci… Dużo się tam pisało o dietach i ćwiczeniach, jeszcze więcej o niejedzeniu. Było tam mnóstwo technik na to jak nie jeść by nie czuć głodu. Dowiedziałam się stamtąd o wacikach, była taka moda na jedzenie wacików nasączanych octem jabłkowym – to zapycha żołądek i nie czujesz głodu. Była też tam taka bardzo silna społeczność – motylki. Oni się bardzo wspierali w tych całych dietach, mówili sobie jak to czują się piękni, gdy nie jedzą. Ja tak strasznie chciałam do nich należeć. A miałam już porządny fundament – wiedziałam, że chce być chuda, wiedziałam, że mama nie zauważy jak przestanę jeść, bo ona sama nie je.

Katowałam się ćwiczeniami, jadłam te waciki, czasem jakiegoś McDonalda, ale po tym posiłku bardzo długo nie jadłam nic. Wstydziłam się jeść publicznie, w szkole chodziłam głodna, gdy już naprawdę nie mogłam wytrzymać jadłam coś, ale albo to zwracałam, albo nie jadłam nic na następny dzień. Nie potrafiłam być taką prawdziwą anorektyczką, jak te wszystkie osoby z motylków. Co mnie dobijało jeszcze bardziej, nie miałam tak silnej woli, żeby nie jeść nic. Miewałam napady jedzenia, jadłam wtedy wszystko – co popadnie. Głównie słodycze. Mimo wszystko idealnie to ukrywałam, bo w gimnazjum miałam taką paczkę koleżanek. Jadłyśmy dużo, tylko, że ja miałam ogromne wyrzuty sumienia. I karałam się za to, że tyle jadłam. Wyryłam sobie nawet żyletką, na udzie napis FAT. Nienawidziłam siebie z całego serca, chciałam zasnąć i się już nigdy nie obudzić. Skąd było we mnie tyle nienawiści do swojego ciała i zdrowia?

Wracając do motylków, czułam jedynie tam, że gdzieś przynależę. Chciałam być jak oni, to była jakiegoś swojego rodzaju sekta. Poznałam tam jedną koleżankę – już nie żyje. Była wspaniałą kobietą, ale nasza przyjaźń opierała się na tym, że dopingowałyśmy się w tym, żeby nie jeść. Obie miałyśmy problem z utrzymaniem diet, obie chciałyśmy wyglądać jak te dziewczyny z Tumblr. To się nigdy nie stało – nie w naszych zepsutych głowach. Ale doszło do tego, że ważyłam niecałe 50 kg. Przy wzroście 166. To niesamowite dotykać swojego ciało czuć same kości i nadal widzieć siebie jako osobę grubą. Nie mam za wiele zdjęć z tamtego okresu, nienawidziłam siebie i tego jak wyglądam. A wyglądałam jak patyk.

Dlaczego nikt nic nie widział?

Czemu nikt nic nie zauważył? Ja tak się miotałam między byciem chudą jak patyk, a „normalną”. Zawsze, gdy chudłam znajomi i rodzina mówili wow jak dobrze wyglądasz. To chyba wszystko jasne, cały czas utwierdzamy młode osoby w przekonaniu, że prawdziwy glow up to schudnięcie. Nikt mi nie powiedział, że źle wyglądam. Bo my teraz w XXI wieku uważamy właśnie, że chude jest piękne. To destrukcyjne dla młodych osób. Internet wręcz huczy od pięknych, wychudzonych Pań. A przecież te młode osoby spędzają pół życia w internecie. Wystarczy wpisać na Tik Toku czy Instagramie #glowup zobaczycie milion zdjęć kobiet, które schudły po 20 i więcej kilogramów. Nikt nie pokazuje, że prawdziwym glowupem, jest docenienie siebie, swoich pozytywnych i zaakceptowanie negatywnych cech charakteru, bycie dobrą osobą, nauczenie się nowego języka, zapisanie się na zajęcia z tańca (…) Dlaczego spłycamy wszystko to wyglądu? Dlaczego nie możemy uczyć młodych osób, że co innego ma znaczenie?

Recovery

I tak żyłam sobie 13 lat w tych moich zaburzeniach ożywiania. Do czasu aż nabawiłam się załamania nerwowego i psychozy, z której leczę się do tej pory. Psychiatra przepisał mi olanzapinę. Po tym je się za pięciu. I przytyłam 40 kg. W niecałe 4 miesiące… Ku mojemu zdziwieniu nie-znienawidziłam się. W końcu zaczęłam normalnie jeść. Mam w końcu normalną, zdrową relację z jedzeniem. Psychotropy sprawiły, że umiem jeść wśród ludzi, że umiem w ogóle jeść. Że jem pizzę bez głodzenia się potem przez kilka dni.

U mnie było inaczej, najpierw się wyleczyłam z ed a potem dopiero doszło do mnie, że miałam ed. Recepta na wyjście z ZO? Pokochać siebie, ale wiem jakie to trudne, gdy tak bardzo nienawidzisz siebie. Przydatne jest tutaj wsparcie bliskich, psychoterapia i farmakologia

Wyznanie motylka

Miałam może z 8 lat, pamietam jak mówiła „Boże, jak ja wyglądam „, „Znowu przytyłam”. (…) Pamiętam jej ciągłe diety, jej odmawianie sobie jedzenia. Miałam tylko kilka lat…

Read More »