Czy kręgosłup moralny może być krzywy bo tak?

Cohen w swojej książce zaznacza, że genezą zła jest brak empatii. Czy ludzie rodzą się źli? Skoro empatia ma podłoże w mózgu, i jej brak jest wypadkową deficytów w budowie to czy to wystarczający powód, żeby być złym? Ludzie ze spektrum autyzmu mają zerowy poziom empatii – ale czy zabijają dla przyjemności?

Zły z natury czy zły bo tak każą?

Eksperyment Milgrama zdecydowanie najlepiej obrazuje wpływ autorytetu na moralność człowieka. Przedstawia grupę badanych – katów, człowieka w białym kitlu oraz ofiarę. Gdy tylko poszkodowany źle odpowie na pytanie, nauczyciel zleca katom rażenie prądem. Od 15V do 450V. Aż 26 na 40 badanych zdecydowało się na najwyższy stopień rażenia. Jasne, byli motywowani komunikatami „Proszę kontynuować”, „Nie ma Pan wyboru, proszę kontynuować” (…) Jednak czy nie mieli wyboru? Eksperyment pokazał, jak bardzo wpływ autorytetu rzuca światło na wątpliwą moralność osoby badanej. Mimo, że badani zwracali później uwagę na to, że dane doświadczenie było najgorszym w ich życiu, to poddali się presji eksperta. Więc jak to jest z tą moralnością? Czy ona nie jest plastyczna? Badanie pokazało, że nie mają znaczenia typy osobowości czy iloraz inteligencji. Liczy się głos autorytetu. W czasach II wojny światowej, ten sam mechanizm miał zastosowanie. Tysiące Niemców poszło zabijać w imię Hitlera. Jak bardzo człowiek potrafi skontrolować umysł drugiego człowieka? Jak widać charyzma i etykieta dużo wnoszą jeśli chodzi o władze. Poszukajmy dalej, na podobnych zasadach działają sekty. Wmawia się ludziom coś i patrzy jak ci buntują się przeciwko sobie. Ile trzeba by człowiek odebrał sobie życie? Najwyższy dar. No jak widać niewiele, wystarczy być charyzmatycznym. A animuszu wystarczy dodać głosem wsparcia. I ludzie zabijają siebie, zabijają bliskich, oddają majątek czy gwałcą. Tak niewiele a tak wiele.

Więc jak to jest z tą moralnością?

Czy kręgosłup moralny modeluje się z biegiem lat? Czy jest stały i silny? Może nie każdy poddaje się głosom autorytetów. Czy uległość jest wypadkową braku pewności siebie? Czy mamy wolną wolę?

Opierając się na Kantowskiej teorii wolnej woli, możemy domniemywać, że ludzie popełniający przestępstwa są źli świadomie. Sami wybrali taką drogę i sami powinni ponosić konsekwencje swoich czynów. Skoro wybieramy zło zamiast dobra i nie poddajemy się presji społecznej na bycie prawym człowiekiem to czy jest jakaś szansa za resocjalizacje? Skoro już raz wybraliśmy *świadomie zło, to czy więzienie nauczy Nas dobra? Czy można w ogóle tego nauczyć? Okazuje się, że sprawiedliwe karanie nie zmniejsza jednostki przestępstw. Nadaje im jedynie jakąś namiastkę alterocentryzmu.

Zło jest przedmiotem badań naukowców i myślicieli od wieków. Staramy się zrozumieć skąd się bierze w człowieku tyle nienawiści i złości. Próbujemy racjonalizować występki przestępców i niewiernych partnerów. Próbujemy empatyzować z katami, bo przecież na pewno zabłądzili. Nie da się być złym człowiekiem, są tylko zabłąkane dusze. Czemu tak trudno uwierzyć Nam w zło? Czemu nie możemy pogodzić się z tym, ze ktoś jest po prostu zły i, że ma do tego prawo. Skąd w Nas ta potrzeba wytłumaczenia każdego moralnie wątpliwego zachowania. Zrzucamy odpowiedzialność na nieszczęśliwe dzieciństwo czy przemoc seksualną. Może idąc myślą Cohena zło to nieodpowiednia budowa mózgu, więc powinnismy to zaakceptować jak każdą inną dysfunkcję.

Wyznanie motylka

Miałam może z 8 lat, pamietam jak mówiła „Boże, jak ja wyglądam „, „Znowu przytyłam”. (…) Pamiętam jej ciągłe diety, jej odmawianie sobie jedzenia. Miałam tylko kilka lat…

Read More »